Szukaj na tym blogu

wtorek, 18 grudnia 2012

codzienne życie Peruwiańczyka ;)

Zycie codzienne Peruwianczykow.
W tej prowincji (Loreto) gdzie mieszkam tubylcy wioda spokojne, beztroskie zycie i nigdy nie narzekaja (zupelnie inaczej niz u nas). Glodni nie chodza, jak nie moga czegos do jedzenia kupic to na pewno zorganizuja sobie jakies owoce, rybke czy tez yuke, ktorej jest tu mnostwo, czyli wszystko to co moga im dac lasy i rzeki Amazonii. Narzekac nie moga tez dzieki temu, ze nie placa podatkow, czynszow, ZUSow, a koszt energii elektrycznej na miesiac to 5 soli (jeden obiad na miescie w sredniej jakosci knajpie).
Peruwianczycy wstaj wczesnie rano, dzieciaki sa posylane do szkoly lub jada z rodzicami do pracy albo do lasu na zbiory; jeszcze inni jada masowo do miasta na zakupy lub aby cos sprzedac (owoce, zwierzeta lub takie przypalane drewno, ktore wyglada jak nasze do grilla) a jeszcze inni normalnie sobie pracuja czy to na budowie czy w biurze czy tez w ogromnej ilosci tutejszych knajp, barow, restauracji oraz sklepow i sklepikow. Z mala tylko roznica - tu kompletnie nigdzie im sie nie spieszy, tempo delikatnie mowiac maja wolne. No i nie mu tu nic takiego jak mobbing, bo czym pracodawca postraszy Peruwianczyka jak on jedzenia ma w sumie pod reka a i tak nie placi praktycznie za nic. Peruwianczycy uwielbiaja jedzenie, jedza oni calymi dniami i nigdy nie w domu (poza oczywiscie tymi co maja wlasne gospodarstwa). W czasie pracy maja ok 2 godzinna przerwe na jedzenie i sjeste - po prostu wypas. Pracuja do wieczora, a pozniej miasto odzywa na fest. Cale rodziny udaja sie na spacery, lody czy do restauracji. Peruwianczycy tez od czasu do czasu lubia golnac: w miescie piwo, wzdluz drogi do Nauty przewaza alkkohol z cani (taki tutejszy bimberek). W dni wolne uwielbiaja sie bawic, sami organizuja sobie imprezy (zawsze na wolnym powietrzu) lub sa organizowane takie kolorowe festyny. Wypoczywaja tez pod miastem na plazach, w zoo lub po prostu sie objadaja w knajpkach. W miescie tez funkcjonuja dyskoteki, ale nie wiem jak wyglada frekwencja na nich, gdyz sa dosc drogie dla zwyklej mlodziezy.
Ogolnie sa to mili, przyjaznie nastawieni ludzie, ktorzy chetnie udziela pomocy, ale sa tez i tacy, ktorzy za punkt honory stawiaja sobie oszukanie i okradzenie bialego i na takich trzeba bardzo uwazac. Takim minusem jest tez to, ze maja oni ogromne parcie na kase i zrobia dla niej doslownie wszystko, dlatego kwitnie tu zlodziejstwo i na szeroka skale zakrojone zjawisko prostytucji i to niezaleznie od wieku i plci. To jest zawsze dla mnie dziwne, majac wszystko po nosem, nie placac zadnych rachunkow maja taka chcice na kase - masakra.
Zgodnie z obietnica chcialam napisac Wam kilka rad, uwag jezeli kiedykolwiek chcecie przyjechac do Peru, zwlaszcza na ceremonie Ayhuasci:
- trzeba znac swoj stan zdrowia (chorzy na serce, watrobe i z zaburzeniami psychicznymi nie powinni zazywac ayi) - zdarzaly sie tu smiertelne zawaly podczas ceremonii,
- zawsze uczestnicz w gotowaniu ayahuasci (tutejsi pseudoszamani dla lepszego efektu dodaja roznych swinstw, narkotykow itp) - najwiecej zgonow,
- nie korzystaj z uslug naganiaczy, lepiej skontaktowac sie bezposrednio z osrodkiem (internet, telefon), ktory nalezy tez sprawdzic czy dziala legalnie i jakie ma opinie,
- uwazaj na pseudoszamanow - oni tylko mowia, ze sa szamanami, a tak naprawde maja przepis, gotuja i nic poza tym - robia to tylko dla kasy (zdarzaly sie czeste przypadki zatruc, zgonow, kradziezy, gwaltow),
- nigdy nie mieszaj ayi z innymi psychoaktywnymi substancjami, nawet pare dni po zazyciu,
- nie pij ayi zbyt czesto, pozwol by Twoj organizm zdarzyl sie oczyscic, zregenerowac i odbudowac wlasciwa flore bakteryjna.
No i to chyba wszystko, w nastepnej czesci o moich amazonskich wyprawach.

Dodaje wam kilka moich  fotek na umilenie wieczoru ;)))













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz